GetfullappsGetfullapps
Język
EnglishBahasa IndonesiaTürkçePolskiไทยTiếng Việt
Tłumacz głosowy: mów i tłumacz

Tłumacz głosowy: mów i tłumacz

autorstwa Champ_App

4,6

Bezpieczeństwo
100% Safe
Kategoria
Narzędzia
Oceny
4,6
Cena
Free
Pobierz
10.00M

Ta aplikacja jest bezpieczna, niezawodna i bezpłatna w instalacji. Możesz ją szybko pobrać bez ryzyka zainfekowania złośliwym oprogramowaniem.

Zrzuty ekranu

Tłumacz głosowy: mów i tłumacz
Tłumacz głosowy: mów i tłumacz
Tłumacz głosowy: mów i tłumacz
Tłumacz głosowy: mów i tłumacz
Tłumacz głosowy: mów i tłumacz
Tłumacz głosowy: mów i tłumacz
Tłumacz głosowy: mów i tłumacz

Analiza autorstwa Getfullapps

W podróży, podczas rozmowy z obcokrajowcem albo przy szybkim sprawdzaniu pojedynczego zdania liczy się nie tylko jakość tłumaczenia, lecz także to, jak sprawnie aplikacja radzi sobie w danym momencie. Tłumacz głosowy: mów i tłumacz to bezpłatne narzędzie od Champ_App, które łączy tłumaczenie mowy, tekstu i zdjęć. Po kilku dniach używania widzę w nim przede wszystkim praktycznego pomocnika do krótkich, codziennych sytuacji, a nie pełny zamiennik profesjonalnego tłumacza.

Aplikacja należy do kategorii narzędzi i jest przeznaczona dla użytkowników od PEGI 3. Działa na urządzeniach z Androidem od wersji 6.0, więc nie wymaga szczególnie nowego telefonu. Jej popularność jest duża: ma średnią ocenę 4,6 na podstawie około 209 tysięcy ocen i przekroczyła 10 milionów instalacji. To sugeruje, że nie jest eksperymentalnym dodatkiem, tylko rozwiązaniem, po które wiele osób sięga w realnych sytuacjach.

Od pierwszego pytania do zrozumiałej odpowiedzi

Kiedy potrzebuję szybko porozumieć się w obcym języku, zaczynam od prostego pytania: czy łatwiej będzie mi powiedzieć, wpisać, czy sfotografować treść? W tym fragmencie skupię się na tym, jak wybrać najlepszy punkt wejścia i ograniczyć nieporozumienia, zanim tłumaczenie trafi do drugiej osoby. Przydatna jest zwłaszcza krótka, konkretna wypowiedź, bo łatwiej ją sprawdzić i poprawić, zanim stanie się częścią rozmowy.

Jak aplikacja zachowuje się, gdy potrzebne jest połączenie

Najważniejsza rzecz, o której warto pamiętać przed wyjazdem, dotyczy internetu. Tłumaczenie głosu, tekstu czy fotografii nie jest czynnością, którą traktowałbym jako całkowicie niezależną od łączności. Gdy jestem w miejscu z niestabilnym sygnałem, czas oczekiwania może stać się ważniejszy niż sama obsługa. Dlatego przed użyciem w nieznanym miejscu sprawdzam, czy telefon ma dostęp do sieci i czy aplikacja może swobodnie przetworzyć wpisane lub wypowiedziane dane.

W domu, hotelu albo kawiarni z działającym Wi-Fi korzystanie jest zwykle najbardziej komfortowe. Mogę powiedzieć zdanie, poczekać na wynik i od razu wykorzystać go w rozmowie. Przy słabszym połączeniu nie traktowałbym jednak aplikacji jako jedynego planu, szczególnie gdy muszę przekazać ważną informację, znaleźć drogę lub porozumieć się w sytuacji stresowej.

To właśnie tutaj widać różnicę między zwykłym słownikiem a narzędziem obsługującym głos i zdjęcia. Słownik pozwala sprawdzić hasło nawet wtedy, gdy potrzebuję tylko znaczenia jednego słowa, natomiast ta aplikacja jest wygodniejsza, gdy nie chcę ręcznie przepisywać całej wypowiedzi. Zyskuję szybkość, ale jednocześnie większą zależność od warunków, w których korzystam z telefonu.

Przy dłuższym tekście warto podzielić wypowiedź na krótsze fragmenty. To praktyczny sposób na ograniczenie skutków chwilowego zerwania połączenia i łatwiejsze wychwycenie miejsca, w którym tłumaczenie mogło pójść w złym kierunku. Krótkie zdania są też lepsze podczas rozmowy na żywo, bo druga osoba nie musi długo czekać na rezultat.

Artykuły, które warto przeczytać w następnej kolejności

Głos jest wygodny, ale wymaga spokojnego mówienia

Tryb głosowy ma sens wtedy, gdy ręczne pisanie byłoby niewygodne. Na lotnisku, w sklepie, przy recepcji czy podczas zamawiania jedzenia mogę powiedzieć prostą prośbę zamiast szukać znaków na klawiaturze. Najlepiej działa to przy wyraźnej wymowie, krótkich zdaniach i ograniczeniu hałasu w tle.

Nie mówiłbym do telefonu tak, jak mówię do znajomego. Skróty, żarty, lokalne powiedzenia i bardzo szybkie wypowiedzi zwiększają ryzyko nieporozumienia. Pomaga podzielenie komunikatu na sensowne części, na przykład osobno określenie potrzeby, a potem szczegółu. Gdy wynik brzmi dziwnie, ponawiam wypowiedź prościej, zamiast bezrefleksyjnie przekazywać pierwszą wersję drugiej osobie.

W rozmowie dwustronnej aplikacja może pełnić rolę cyfrowego pośrednika, ale nie zastąpi naturalnego tempa dialogu. Jedna osoba mówi, druga czeka, a telefon staje się kolejnym uczestnikiem rozmowy. To nadal bywa znacznie szybsze niż szukanie każdego słowa, lecz przy długich negocjacjach lub skomplikowanych wyjaśnieniach wygodniejszy może być człowiek znający oba języki.

Pomaga też ustalić prostą kolejność: najpierw mówię ja, potem pokazuję przetłumaczony komunikat rozmówcy i daję mu czas na odpowiedź. Jeśli druga osoba chce coś dopowiedzieć, nie próbuję zagłuszać jej kolejną wypowiedzią. W praktyce takie krótkie pauzy ograniczają zamieszanie i ułatwiają sprawdzenie, czy obie strony rozumieją, o co chodzi. Warto pamiętać, że tłumacz może przekazać sens zdania, ale gest, mimika i doprecyzowanie nadal należą do rozmówców.

Tekst i zdjęcia rozwiązują inne problemy

Wprowadzanie tekstu jest lepsze, gdy mam czas poprawić zdanie przed tłumaczeniem. Korzystam z niego przy wiadomościach, nazwach produktów, krótkich instrukcjach i adresach. Mogę usunąć literówkę, zmienić szyk zdania i dopiero wtedy sprawdzić rezultat. To daje większą kontrolę niż mowa, szczególnie gdy otoczenie jest głośne.

Funkcja zdjęć przydaje się przede wszystkim przy menu, tabliczkach, opakowaniach i krótkich komunikatach, których nie chce mi się przepisywać. W praktyce robię fotografię, sprawdzam, czy tekst jest wystarczająco wyraźny, i dopiero potem oceniam tłumaczenie. Krzywe ujęcie, małe litery, odbicia światła albo częściowo zasłonięty napis mogą utrudnić odczyt, więc lepiej poświęcić chwilę na poprawne ustawienie telefonu.

Nie używałbym tego trybu do bezkrytycznego odczytywania dokumentów, umów czy informacji medycznych. Nawet jeśli wynik wygląda płynnie, pojedynczy błąd może zmienić sens. W takich przypadkach aplikacja jest dobrym narzędziem orientacyjnym, ale nie powinienem traktować jej jako ostatecznego źródła znaczenia.

Przy fotografowaniu przydaje się jeszcze jeden prosty nawyk: kadruję tylko fragment, który rzeczywiście chcę zrozumieć. Jeśli na zdjęciu znajduje się kilka kolumn, dekoracyjne nagłówki i drobny tekst, łatwiej stracić czas na ustalanie, który wynik odnosi się do konkretnej informacji. W restauracji najpierw skupiłbym się na nazwie dania i jego krótkim opisie, a dopiero później na pozostałych elementach menu. To nie gwarantuje idealnego odczytu, ale ułatwia ocenę, czy uzyskane tłumaczenie jest sensowne.

Praktyczny przebieg w podróży i poza nią

Najbardziej przekonujący scenariusz to podróż do kraju, którego języka nie znam. Wyobrażam sobie przyjazd późnym wieczorem: mam adres noclegu, muszę zapytać o odbiór kluczy i chcę sprawdzić menu w pobliskim lokalu. Głos przyspiesza krótką rozmowę z gospodarzem, tekst pozwala przygotować dokładniejszą wiadomość, a zdjęcie może pomóc przy karcie dań. Każdy tryb ma tu inne zadanie, zamiast dublować tę samą funkcję.

W takim wieczornym scenariuszu zacząłbym od krótkiego pytania do gospodarza, bez łączenia go od razu z dodatkowymi prośbami. Po odczytaniu tłumaczenia pokazałbym ekran, a jeśli odpowiedź zawierałaby szczegóły, takie jak miejsce spotkania, sprawdziłbym je osobno. Następnie w lokalu użyłbym zdjęcia menu, by wstępnie wybrać danie, a tekstem doprecyzowałbym pojedynczy składnik. Taki podział jest wolniejszy niż płynna rozmowa w tym języku, ale znacznie bardziej przejrzysty niż wrzucenie całej sytuacji do jednego długiego komunikatu.

Drugie zastosowanie to zakupy. Jeśli nie rozumiem opisu produktu albo ostrzeżenia na opakowaniu, fotografia jest wygodniejsza niż przepisywanie kilku linijek. Przy pojedynczym słowie wystarczy tekst, natomiast przy pytaniu do sprzedawcy szybciej użyję mowy. Taki podział sprawia, że aplikacja nie jest tylko „tłumaczem głosowym”, lecz zestawem kilku sposobów radzenia sobie z barierą językową.

W sklepie nie traktowałbym jednak odczytanego napisu jako jedynej podstawy decyzji, jeśli dotyczy on ważnego ostrzeżenia lub instrukcji. Zdjęcie może pomóc mi zorientować się, o czym mowa, ale przy niejasnym wyniku lepszym krokiem jest poproszenie sprzedawcy o potwierdzenie albo skorzystanie z pewniejszego źródła. To dobry przykład sytuacji, w której wygoda szybkiego skanowania nie powinna zastąpić rozsądnej kontroli.

W pracy lub nauce doceniam możliwość szybkiego sprawdzenia sformułowania, ale zachowałbym ostrożność przy ważnej korespondencji. Wynik może pomóc zrozumieć wiadomość albo przygotować roboczą wersję odpowiedzi. Przed wysłaniem oficjalnego tekstu sprawdziłbym jednak ton, znaczenie i nazwy własne samodzielnie. Naturalnie brzmiące zdanie nie zawsze jest dokładne.

Aplikacja może być również przydatna rodzinom podróżującym z dziećmi. Dziecko może powiedzieć proste zdanie, zobaczyć rezultat i łatwiej uczestniczyć w rozmowie. PEGI 3 dobrze pasuje do takiego ogólnego, rodzinnego zastosowania, choć przy ważnych komunikatach dorosły powinien zweryfikować sens zamiast zostawiać decyzję samemu tłumaczeniu.

Dla osoby uczącej się języka widzę w niej raczej pomoc przy sprawdzeniu znaczenia niż pełne narzędzie do nauki. Mogę przetłumaczyć zdanie, które właśnie usłyszałem lub chcę powiedzieć, ale sam rezultat nie wyjaśnia mi automatycznie, dlaczego użyto takiej konstrukcji. Jeśli zależy mi na gramatyce, odmianie i zapamiętywaniu słownictwa, sięgnąłbym dodatkowo po podręcznik, słownik lub aplikację nastawioną na ćwiczenia. Tu najważniejsze jest szybkie przejście od niezrozumiałej treści do ogólnego sensu.

Co zrobić, gdy wynik jest błędny albo połączenie zawodzi

Najgorszym sposobem korzystania z tłumacza jest założenie, że każda odpowiedź musi być poprawna tylko dlatego, że została podana szybko. Gdy wynik wydaje się nienaturalny, powtarzam treść prostszymi słowami, usuwam idiomy i dzielę długie zdanie. Jeśli używam głosu, mówię wolniej i wyraźniej. Jeśli korzystam ze zdjęcia, robię nowe ujęcie z lepszym światłem.

Przy problemach z siecią nie próbuję wielokrotnie wysyłać bardzo długiej wypowiedzi. Najpierw przechodzę do krótkiego komunikatu tekstowego, a potem sprawdzam, czy aplikacja odpowiada. W sytuacji pilnej przygotowuję wcześniej podstawowe zwroty, adres i najważniejsze informacje w formie, do której mogę wrócić. To nie jest wada samej aplikacji, lecz rozsądny sposób korzystania z każdego narzędzia zależnego od połączenia.

Warto też zwracać uwagę na kontekst. Nazwa ulicy, nazwisko, marka albo lokalny zwrot mogą zostać potraktowane inaczej niż zwykłe słowa. Przy takich elementach porównuję wynik z oryginałem i, jeśli to możliwe, proszę rozmówcę o potwierdzenie. Szybkie tłumaczenie jest pomocą w rozmowie, a nie gwarancją bezbłędnej interpretacji.

Jeżeli korzystam z aplikacji przy adresie, zapisuję go też w oryginalnej postaci, zamiast polegać wyłącznie na tłumaczeniu nazwy ulicy. Podobnie postępuję z nazwiskami, numerami pokoi i nazwami przystanków. Są to drobne szczegóły, ale właśnie one łatwo giną, gdy próbuję poprawiać coś, co powinno pozostać niezmienione. Tłumacz ma ułatwić rozmowę, nie przerabiać każdej informacji na nową wersję.

Jak korzystać rozsądnie przy ograniczonym internecie

Podczas używania danych komórkowych preferuję krótkie zapytania zamiast wysyłania całych akapitów. To ułatwia kontrolowanie sesji i szybciej pokazuje, czy połączenie działa wystarczająco dobrze. Przy zdjęciach szczególnie ważne jest, aby nie robić kolejnych fotografii bez potrzeby: najpierw kadruję tekst, sprawdzam czy jest czytelny, a dopiero potem wykonuję tłumaczenie.

Przed wyjściem z hotelu przygotowałbym listę najważniejszych zdań w notatkach telefonu, zwłaszcza jeśli wiem, że będę poruszać się poza centrum. Nie zakładam, że sama aplikacja rozwiąże każdy problem z zasięgiem. Taki plan awaryjny nie odbiera jej użyteczności; przeciwnie, pozwala używać jej tam, gdzie działa najlepiej, bez nerwowego szukania sygnału w krytycznej chwili.

Nie widzę też sensu uruchamiania trybu głosowego do każdego drobiazgu. Jedno słowo szybciej wpiszę, dłuższy napis wygodniej sfotografuję, a rozmowę najlepiej rozpocznę od mowy. Dobór trybu do sytuacji jest ważniejszy niż przyzwyczajenie do jednej funkcji. To jedna z tych aplikacji, z której korzysta się sprawniej po krótkim wypracowaniu własnego schematu.

Przed ważniejszą rozmową dobrze jest też przygotować krótkie zdanie w języku, który znam, zamiast improwizować długą i zawiłą wypowiedź. Mogę osobno zanotować, o co pytam, oraz jakie szczegóły są konieczne do odpowiedzi. Dzięki temu łatwiej mi zauważyć, czy tłumaczenie zgubiło istotny element, na przykład godzinę lub miejsce. Aplikacja staje się wtedy częścią prostego planu rozmowy, a nie jedynym narzędziem, na którym opieram się bez sprawdzenia.

Jak wypada na tle innych sposobów tłumaczenia

Podstawową zaletą jest cena: aplikacja jest bezpłatna. Jednocześnie przy rozliczeniu przez Google Play dostępne są zakupy w aplikacji od 17,99 zł do 144,99 zł. Dla osoby, która potrzebuje tłumacza tylko podczas kilku wyjazdów, darmowy dostęp może wystarczyć, ale przed zakupem płatnych elementów warto sprawdzić, co dokładnie otrzymuję i czy będzie mi to potrzebne.

Przy okazjonalnym używaniu nie spieszyłbym się z płatnym zakupem. Najpierw sprawdziłbym, czy podstawowy sposób pracy odpowiada moim potrzebom: czy wolę mówić, pisać, czy fotografować napisy. Jeśli potrzebuję tylko sporadycznie przetłumaczyć jedno zdanie, płatna opcja może nie zmienić wiele w moim codziennym korzystaniu. Osoba regularnie używająca tłumacza powinna natomiast ocenić zawartość zakupu w aplikacji przed wydatkiem, a nie zakładać, że sama cena oznacza konkretną dodatkową funkcję.

Wersja 17.4 pokazuje, że narzędzie jest rozwijane, a wymaganie Androida 6.0 czyni je dostępnym także na starszych telefonach. Nie oznacza to jednak, że każdy stary model zapewni równie wygodną pracę. Jakość mikrofonu, aparat, szybkość urządzenia i stabilność połączenia wpływają na odbiór aplikacji równie mocno jak sam interfejs.

Wybór między nią a inną metodą zależy głównie od tego, co mam przed sobą. W kieszonkowym słowniku albo klasycznym słowniku na telefonie szybciej znajdę pojedyncze hasło i mogę dokładniej przyjrzeć się jego znaczeniu. Przy krótkiej rozmowie, etykiecie lub menu przewagę daje tutaj możliwość przejścia od mowy lub zdjęcia do tłumaczenia bez przepisywania całej treści. Jeśli mam długi dokument, komputerowe narzędzie do pracy z tekstem będzie zwykle wygodniejsze do poprawiania i porównywania większych fragmentów.

W porównaniu ze zwykłym słownikiem ta aplikacja wygrywa wieloma sposobami wprowadzania treści. Słownik jest lepszy do nauki pojedynczych słów, sprawdzania odmiany i spokojnego analizowania znaczeń, natomiast tutaj szybciej przechodzę od pytania do praktycznej odpowiedzi. Z kolei przy długich tekstach profesjonalne narzędzia komputerowe mogą oferować wygodniejszą edycję i kontrolę nad dokumentem.

Nie wybrałbym jej jako jedynego rozwiązania do tłumaczeń prawnych, medycznych, technicznych ani do oficjalnej korespondencji. W takich zastosowaniach liczy się terminologia, konsekwencja i możliwość dokładnej korekty. Dla turysty, ucznia, osoby prowadzącej krótką rozmowę lub kogoś, kto chce szybko odczytać napis, jej elastyczność ma natomiast dużo większą wartość niż formalna precyzja.

Jeśli ktoś pyta mnie, czy można używać jej bez znajomości języka, odpowiedziałbym: tak, w prostych sytuacjach, pod warunkiem że zachowa się cierpliwość i sprawdzi sens ważnych informacji. Czy sprawdzi się w głośnym miejscu? Może pomóc, ale hałas utrudnia rozpoznanie wypowiedzi, więc tekst będzie wtedy rozsądniejszym wyborem. A czy nadaje się na wyjazd bez stabilnej sieci? Zabierałbym ją jako jedną z opcji, nie jako gwarancję komunikacji; podstawowe zwroty i zapisane dane nadal są przydatnym zabezpieczeniem.

Dla kogo ten sposób pracy będzie najlepszy

Najwięcej zyskują osoby, które potrzebują tłumaczyć krótkie komunikaty w zmiennych sytuacjach: turysta pytający o drogę, klient chcący zrozumieć etykietę, student sprawdzający zdanie albo ktoś, kto musi szybko porozumieć się z gościem z zagranicy. Zaletą jest wybór wejścia: mogę mówić, pisać lub skierować aparat na tekst. Nie muszę za każdym razem zmieniać narzędzia, gdy zmienia się rodzaj zadania.

Mniej przekonujący będzie ten wybór dla osoby, która oczekuje pełnej, naturalnej rozmowy bez przerw, potrzebuje przekładać długie materiały z precyzją zawodową albo chce uczyć się języka krok po kroku. W tych przypadkach lepiej sprawdzi się odpowiednio człowiek, narzędzie do edycji dokumentów albo kurs z ćwiczeniami. Podobnie ktoś, kto często działa poza zasięgiem, powinien oprzeć się na metodach, które nie wymagają bieżącej łączności, zamiast zakładać, że aplikacja zawsze zadziała w terenie.

Moja ocena jest więc pozytywna, ale konkretna. Tłumacz głosowy: mów i tłumacz najlepiej sprawdza się jako mobilny pomocnik do krótkich komunikatów, zdjęć i prostych rozmów, szczególnie gdy mam działające połączenie. Nie zastępuje znajomości języka ani profesjonalnej weryfikacji, a w miejscach z kiepską siecią wymaga planu awaryjnego. Jeśli właśnie takiego narzędzia szukasz, bezpłatny dostęp i trzy sposoby tłumaczenia czynią ją rozsądnym wyborem na Androida.

Zalety

  • Obsługuje tłumaczenia głosowe w wielu popularnych językach.
  • Prosty interfejs pozwala szybko rozpocząć rozmowę bez skomplikowanych ustawień.
  • Możliwość odsłuchania przetłumaczonej frazy ułatwia poprawną wymowę.
  • Przydatne narzędzie podczas podróży, zakupów i codziennych rozmów.
  • Historia tłumaczeń ułatwia ponowne znalezienie wcześniej używanych zwrotów.

Wady

  • Do działania funkcji głosowych zazwyczaj potrzebne jest połączenie z internetem.
  • Jakość rozpoznawania mowy spada przy hałasie lub silnym akcencie.
  • Niektóre języki i funkcje mogą wymagać płatnej wersji aplikacji.
  • Tłumaczenia specjalistycznych lub długich zdań bywają niedokładne.
  • Częste reklamy mogą przeszkadzać podczas szybkiego korzystania z aplikacji.

Często zadawane pytania dotyczące Tłumacz głosowy: mów i tłumacz

Czym jest aplikacja Tłumacz głosowy: mów i tłumacz i do czego służy?

Tłumacz głosowy: mów i tłumacz to aplikacja przeznaczona do szybkiego przekładania wypowiedzi, tekstu oraz wybranych rozmów na inne języki. Po uruchomieniu można wypowiedzieć zdanie do mikrofonu, a program rozpozna mowę i wyświetli lub odtworzy tłumaczenie. Narzędzie może przydać się podczas podróży, nauki języków, zakupów za granicą i codziennej komunikacji.

Czy aplikacja obsługuje tłumaczenie głosowe w czasie rzeczywistym?

Aplikacja została zaprojektowana przede wszystkim z myślą o tłumaczeniu mówionych wypowiedzi, dlatego użytkownik może mówić bez konieczności ręcznego wpisywania całego tekstu. Skuteczność zależy jednak od jakości mikrofonu, wymowy, hałasu w otoczeniu oraz połączenia internetowego. Przy dłuższych rozmowach warto mówić krótkimi, wyraźnymi zdaniami i sprawdzać, czy rozpoznany tekst jest poprawny.

Czy Tłumacz głosowy: mów i tłumacz działa bez połączenia z internetem?

Dostępność funkcji offline może zależeć od konkretnej wersji aplikacji, systemu oraz pobranych pakietów językowych. W wielu przypadkach rozpoznawanie mowy i tłumaczenie wymagają aktywnego internetu, ponieważ dane są przetwarzane przez usługi online. Przed wyjazdem zagranicznym warto sprawdzić ustawienia aplikacji i przetestować wybrane języki, aby uniknąć problemów bez dostępu do sieci.

Jakie języki można tłumaczyć za pomocą tej aplikacji?

Tłumacz głosowy: mów i tłumacz oferuje obsługę wielu popularnych języków, jednak dokładna lista może różnić się zależnie od wersji aplikacji, urządzenia i dostępnych usług tłumaczeniowych. Przed pobraniem lub rozpoczęciem rozmowy najlepiej sprawdzić listę języków w menu programu. Warto również pamiętać, że jakość tłumaczenia może być różna dla poszczególnych par językowych.

Czy aplikacja jest bezpłatna i czy zawiera reklamy lub płatne funkcje?

Podstawowe korzystanie z aplikacji może być dostępne bezpłatnie, ale niektóre funkcje mogą wymagać zakupu, subskrypcji albo obejrzenia reklamy. Dotyczy to między innymi rozszerzonych możliwości tłumaczenia, usunięcia reklam, większej liczby języków lub dodatkowych narzędzi. Przed rozpoczęciem korzystania należy sprawdzić informacje w sklepie Google Play lub App Store oraz dokładnie zapoznać się z warunkami płatności.

Tłumacz głosowy: mów i tłumacz

Tłumacz głosowy: mów i tłumacz

Narzędzia

Pobierz zGoogle Play

Ta witryna zawiera niezależne informacje o aplikacjach innych firm i nie jest powiązana z żadną z prezentowanych tu aplikacji ani nie jest ich właścicielem, deweloperem czy dystrybutorem. Nazwy aplikacji, logotypy i znaki towarowe należą do ich właścicieli. Dane dewelopera podano w celach informacyjnych. Skontaktuj się bezpośrednio z deweloperem za pośrednictwem adresu arthurbakun1990@gmail.com, odwiedź stronę https://translate-app.blogspot.com/ lub zapoznaj się z jego https://docs.google.com/document/d/1jisP8adlnZtQ3JmY7D-bhx0TPfjpyeeNVpgEbm6wCqo/edit.

Inne popularne pliki do pobrania

Polecane pozycje z tej samej kategorii